top of page
  • Indi

ROZDZIELENIE RZECZYWISTOŚCI

Moje Serce zaczyna się zmieniać. Pragnie różnych form oczyszczania i coraz bardziej orbituje wokół PRAWDY WŁASNEJ. "Stanąć w Świetle Prawdy", to moja osobista przygoda obecnych czasów. Dlatego też opowiadam od czasu do czasu o tym, co odczuwam i postrzegam "osobiście" i co rozważam głęboko w sobie. Być może część moich obserwacji mieszka również w Tobie i to co piszę, przyniesie Ci ulgę, że zostało wypowiedziane.... A może właśnie przeciwnie - usłyszysz w sobie opór i wybierzesz własne zdanie na ten temat. I to będzie tak samo doskonałe, bo będzie TWOJE - SAMOSTANOWIĄCE. Lecz pamiętaj też, że każdy z nas żyje naprawdę tylko wtedy, kiedy płynie przez życie, elastycznie podążając za zmianą. Również własnych poglądów. Indi ----------------------------------------

To było nieuniknione - widziałam to rozdzielenie i mówiłam o nim już kilka lat temu. Zostało mi to pokazane jako wielki kanion. Najpierw zobaczyłam, że powstała potężna szczelina, jakby pęknięcie, rozłam. A krótką chwilę później, stało się to potężną doliną. To się wydarzyło nagle, w krótkim czasookresie; wcześniej nie było odczuwalne tak specyficzne rozłamanie świata.

Czy "najeźdźca" uruchomił wówczas jakąś technologię?

Czy może "wszechświat" ustalił wtedy taką formę "ekstrakcji" Istot Światła, pragnących dalszej ewolucji, bądź ucieczki z tego więzienia i oddzielenia ich od Istot, które na poziomie duchowym obrały inną trasę - upadek?

Trudno mi to na razie rozpoznać, pamiętam tylko ten moment, kiedy nagle, z potężną siłą uderzył we mnie obraz szczeliny, która stała się wielkim kanionem, którego nie dało się już połączyć żadnym mostem... Na skraju ściany, która się ode mnie odsuwała - ściany Cienia, zobaczyłam potężne Drzewo. Wisiało nad urwiskiem, takie smutne, żałosne, zmęczone i jakby suche. Miało osłabione korzenie. To drzewo cierpiało. Czego było symbolem? Być może kiedyś poznam dokładnie, lecz to co czuję teraz, to forma Smutku Dużych Istot. Czy Matki Ziemi? Czy naszych Braci Starszych? Czy też to może smutek Wielkich Drzew, które nie przetrwają po tamtej stronie Kanionu i czeka je również trudny los?


Cały okres od marca 2020 jest formą REALIZACJI W MATERII TEGO ROZŁAMU. Jest to brutalne i wykonane rękami zahipnotyzowanych ludzi oraz potężnych, psychopatycznych ras mroku. Trudne dla każdego z nas. Przykre. Dla wielu - przerażająco niekomfortowe. Czujemy się w tym dziwnie samotni, jakby zniknął cały pozostały Wszechświat i teraz samotnie musimy się zmierzyć z "najeźdźcą"... Tak właśnie to wygląda, ale wg mojego odczucia, jest to też niejako zgodne z aktualnym Planem Wyższym, a ponad tym wszystkim jest cały czas Świat Ducha, który ma swoje własne ścieżki, idee, kierunki własnego kosmicznego "poruszenia" i...ewolucji. Dlatego też jestem tak mocno osadzona po drugiej stronie Kanionu - stronie Światła. Czuję się tu BEZPIECZNIE.

Obecnie większość Istot Ludzkich niejako już się ukierunkowała. Obrała swoja miejsce po jednej ze stron Wielkiego Kanionu Świadomości.

A jednak ciągle znajduję jeszcze na swojej trasie (a tak naprawdę, to one mnie znajdują) Istoty, które usilnie próbują przerzucić kładkę pomiędzy ścianami Kanionu Podziału, nie mogąc całkowicie porzucić tej drugiej strony, z własnych, całkiem osobistych względów.

------------------------ Kim są Istoty, które ciągle próbują żyć na obu stronach kanionu?

Po stronie Światła - to m.in. ludzie-marzyciele doczesności. Dosyć mocno oderwani od Rzeczywistości TAKIEJ, JAKA JEST, wypełnieni pewną formą lęku o byt. Zazwyczaj rzucają kotwice swoich marzeń na stronę Cienia, ale nie dlatego, że chcą tam istnieć, lecz dlatego, że tam jest WIĘCEJ!

Więcej: ludzi, klientów, finansów, komfortu doczesnego, poczucia bezpieczeństwa, poczucia przynależności, przyjemnostek, wygód, możliwości spełniania swoich ambicji.

Na początku obecnej TRANSFORMACJI, również lęk obezwładnił sporą grupę Istot z osłabioną Mocą Duchową, które nie uzdrowiły jeszcze swojego inkarnacyjnego upadku do końca - dopadły ich demony "przeszłości", najczęściej niewidzialne i nierozpoznawalne (bo kto pamięta inne wcielenia, kontrakty, pakty, kto ma świadomy wgląd w swoje własne upadki...).

I na bazie tego wewnętrznego, jeszcze nieuzdrowionego mroku, pojawił się LĘK PRZED MROKIEM, KTÓRY NASTAŁ W TYM WCIELENIU, W TYCH CZASACH.

Te Istoty nie chciały (i do tej pory część nie chce) spoglądać w stronę PRAWDY o tym, jak jest. Lękają się tej Prawdy, bo jest obezwładniająco mroczna, tak jak ta nieuzdrowiona część w nich samych...

Tutaj zamieszkała m.in. ELITA New Age... oraz ludzie-lęku.

Część istot po stronie Światła to również nieuzdrowione "wewnętrzne dzieci". Wiele z nich uparcie stara się pozostać w starym schemacie miłości: rodzinnej, przynależnościowej, stadnej.

Kiedy po stronie Cienia znalazła się nagle ukochana mama, a ona właśnie kojarzy się nam z bezpieczną miłością...

Lub dotarł tam NIEkochający tato, a przecież celem naszego, ciągle dziecięcego, życia było POZYSKANIE JEGO MIŁOŚCI...!

Rozpaczliwe (lub łagodne) próby utrzymania rodziny, w której jeden z partnerów (w hipnozie, bądź świadomie) zadecydował o skażeniu swojej boskości i zdławieniu Iskry Życia - są również przejawem zagubienia w Tu i Teraz. Nie da się bowiem już przywrócić poprzedniego świata i poprzedniej formy biologiczno-duchowej. Decyzja pozostaje decyzją i zamanifestuje się w materii w określonej formie...


Po stronie Cienia pomost próbują przerzucić: - biznesmeni, którzy "pechowo" mają coś do zaoferowania ludziom Światła; - wszyscy, którzy dostrzegają jakość i głębię ludzi Światła i pragną coś z tego dla siebie uszczknąć; - partnerzy-wampiry, którym ucieka pokarm energetyczny (ewolucja bowiem wyrywa automatycznie ze świata Cienia);

- pozostałe warstwy świata New Age. New Age zagląda na stronę Światła najczęściej z powodu popędu za WIĘCEJ: KLIENCI ZAINTERESOWANI ROZWOJEM, RACZEJ OSCYLUJĄ PO STRONIE ŚWIATŁA i szkoda by było ich stracić. W Cieniu bowiem wkrótce zamieszkają nadmuchani ludzie-manekiny, z niewielką cząstką aktywnego, żywego Ducha, więc wielu interesować się będzie tylko formą i materią, wiec co z biznesem New Age? Komu można sprzedać swoje rękodzieła, eliksiry i porady?

Dlaczego Istoty New Age widzę po stronie Cienia? Przecież "siedzą" w duchowości, więc skąd ten Cień?

Z POWODU EGO i NIEWYSTARCZAJĄCEGO POZIOMU EWOLUCJI.

Jeszcze chwilę temu, był to bardzo przykry widok dla mnie - kiedy wydawałoby się świadome Istoty, nagle zaczęły tak wyraźnie manifestować swój wewnętrzny mrok.

Nie rozpoznawałam wówczas tego, jak potężne znaczenie ma SUMA WYBORÓW w czasach OSTATECZNYCH.

Dopiero teraz pokornie klękam przed tą siłą i już wiem, że te Istoty sumą własnych wyborów (i w tym wcieleniu i w innych), obrały trasę inną niż moja.

Okazało się, że blokady ewolucji są za silne.

Istoty te nadal krążą po świecie Ducha. Ciągle poszukują Nauczycieli, Mistrzów, Wiedunów i Wiedunek. Korzystają z terapii, same się szkolą i próbują utrzymać swoje duchowe biznesy.

Jednak kurs Ducha i forma ewolucji jest już zupełnie odmienna i nie da się połączyć tych skrajnych ścian Kanionu.

PRÓBOWAŁAM.

Naprawdę.

Obecnie tak niezwykle wyraźnie "oglądam" ludzi (i nieludzi), moje Widzenie i Wiedzenie wzmocniło się tak bardzo, że nie potrafię już sama sobie zasłaniać wewnętrznego widzenia. Jest za silne.

WIDZĘ ten specyficzny stan duchowo-energetyczny.

WIDZĘ odwrócenie się od wołania Duszy.

WIDZĘ nierozpuszczony, ograniczający pierścień ego.

WIDZĘ, że jest za późno...

Jeszcze mi się serce kraje... ale muszę w sobie to po prostu poukładać od nowa, zaakceptować, że ja uparcie stoję po stronie Światła i strefa Cienia nie współgra ze mną już do tego stopnia, że nie potrafię tam pracować i pomagać.

Nie rozpoznaję już tego świata w sobie.

------------------------

Co z tego wszystkiego wynika dla mnie i dla nas wszystkich?.


Obserwuję to jeszcze. Patrzę sobie zarówno na ten transformujący się i rozdzielający się świat, jak i przygotowuję się do kolejnych form transformacji własnej. Jestem zarówno zainteresowana światem i innymi ludźmi, jak i samą sobą, własną zmianą, wyborami, samostanowieniem i oświetlaniem prawdy własnej. Z jednej strony jest to trudny czas, ale z drugiej - to poczucie, że w końcu wydostaję się z tak wielu poziomów iluzji, jest tak wyzwalające, że nie oddam tej wolności już nigdy więcej.

Indi

502 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page